zMurka wieczorową porą
Czasami w swojej partyzantce fotograficznej lubię wykorzystywać zastane elementy architektury, żeby się podeprzeć (znaczy aparat) przy długich ekspozycjach. Najczęściej kadry są również przypadkowe, bo nie mam ochoty kłaść się w błocie na przykład, by sprawdzić czy dobrze wszystko ustawiłem (albo nawet mi się nie chce). Tu kilka przykładów. Jak macie ochotę rozwinąć zawartość tej strony, to wystarczy dołożyć zdjęcia
a tu jeszcze kilka fotek z pokazu lokomotyw w Wolsztynie
podpierałem się papierosami i parapetem










[...] a tu trochę więcej podobnych “wyczynów partyzanckich” [...]
kobiety-widma (w bikini) « strzał z biodra
Listopad 6, 2008 at 12:23 pm
Nawiasem mówiąc stary partyzancki sposób: zamiast drogiego i niewygodnego statywu lepiej mieć w kieszeni woreczek 8x12x2 cm luźno wypełniony grochem czy kaszą. Można go wszędzie położyć i dokładnie wyprofilować aparat, można go wszędzie zabrać — a jak coś nie tak to można go wywalić.
Olgierd
Listopad 9, 2008 at 2:57 pm
dobre
ale
zanim go zrobie….
jak juz zrobie to zapomne
papierosy mam zawsze przy sobie
i dekielek od szkla
czasami stosuje tez patent “strzelecki” – opieram sprzeta o jakies stabilne podloze, dociskam, wstrzymuje oddech i gotowe
;o)
analog
Listopad 9, 2008 at 11:12 pm
albo Kisiel…
makowski
Marzec 11, 2009 at 10:00 am
No fakt, kisiel czy inna zupka też jest dobra — plastyczne, lekkie, tanie.
Jutro sobie kupię. Warunek: coś, co mnie nie zainteresuje kulinarnie ;-)
Olgierd
Grudzień 20, 2009 at 4:27 pm